Za kilka dni wyjeżdżam z mężem na urlop do Zieleńca. Będzie to krótki wypad na narty trwający zaledwie weekend. Obydwoje z mężem jeździmy na nartach i uwielbiamy ten zimowy sport bardzo. Za każdym razem, gdy wyjeżdżamy na taki wyjazd i mamy zamiar pojeździć na nartach, zawsze zaopatruję nas w tzw. grube, lub narciarskie skarpety męskie. Dlaczego właśnie nazywają się skarpety męskie? Dokładnie nie wiem, ale przeważnie gdy tłumaczę ekspedientce w sklepie, że chodzi mi o grube, długie aż pod kolano skarpety przeważnie pokazuje mi właśnie grube skarpety męskie. Nie przejmuję się rozmiarem, bo dla męża zawsze znajdę typowy rozmiar 43-44, a dla siebie zawsze biorę te najmniejsze i później i tak nie ma problemu, ponieważ mój rozmiar to 40 a najmniejsze skarpety męskie są 41 więc naprawdę nie ma żadnego problemu. Dodam również, że ubieram takie skarpety tylko właśnie gdzieś zimą, w górach do śniegowców, czy traperów a przeważnie do butów narciarskich świetnie się spisują. Buty narciarskie są bardzo sztywne, ponieważ noga w nich ma być sztywno nie może się ruszać, inaczej jest duże ryzyko złamania nogi w kostce czy w stopie. Także mocno ściśnięte zapięcia od butów narciarskich i sztywny plastik, który na mrozie staję się naprawdę bardzo sztywny to wszystko dla naszego bezpieczeństwa. W końcu ktoś to kiedyś wymyślił. Nie wiem jak innym ludziom, a zwłaszcza kobietom, mi często robi się bardzo zimno w stopy, w tych butach a trudno w nich poruszać palcami, żeby trochę stopę ogrzać. Dla tego zawsze na narty zaopatruję się w takie grube skarpety męskie. Spisują się na medal, polecam wszystkim.