SIDEBAR
»
S
I
D
E
B
A
R
«
Vademecum komandosa
Listopad 28th, 2009 by kristofenes

Szybko nauczyłem się, że idąc na akcję trzeba być dobrze zaopatrzonym. Nie chodzi tylko o broń i naboje. Zapewne to podstawa, podobnie jak żywność i woda. Trzeba też dokładnie wiedzieć, ile ma się naboi i ile już się wystrzeliło. Należy tak samo liczyć zużycie prowiantu. Jednak na porządną akcję trzeba także zabrać piwo.

Uczyli was, że broń i alkohol to kiepskie połączenie? Może powiedzieli również o tym, jak łatwo popaść w alkoholizm, gdy ciągle sięga się po kolejne napoje wyskokowe? Zapomnijcie o tym. Ratując świat nie zwraca się uwagi na szczegóły. W końcu bohaterowi wolno nieco więcej niż innym. No i na koniec – oddział specjalny to nie AA. Dopóki nie mylisz wrogów ze swoimi i potrafisz wycelować broń, możesz pić do woli i nie obawiać się uzależnienia. Jak człowiek zmarznie, wkurzy się, że go wysłali na jakąś durną akcję, to piwo jest nieodzowne. Bycie mięsem armatnim to dość kiepska profesja. Takie mięso armatnie ma często mniej praw niż więzień. Wprawdzie w przeciwieństwie do tamtego, ma karabin, ale to wcale nie poprawia jego sytuacji. Tę sytuację może poprawić jedynie zimne piwo. Choć w zimie najlepiej nosić wódkę. Rozgrzeje wnętrze i uchroni przed zmarznięciem. To najlepszy odkażacz w przypadku zranienia. Więc dość morałów i pakować plecaki.


Comments are closed

»  Substance:Style: